Google Website Translator Gadget

poniedziałek, 25 czerwca 2018

cannok chase

Weekendami jezdzimy do lasu, na basen (bo okiełznaliśmy lęk Emilki przed basenem, po raz kolejny zresztą). Zauważyliśmy że sporo z tych lęków jest efektem mniejszej aktywności przez okres zimowy. W tej chwili młoda nadal boi się psów ale nie tak bardzo jak wcześniej. Ma nawet na swoim koncie jednorazowe głaskanie pieska w szkole na dogoterapii. I dostaliśmy takie zdjęcie wydrukowane ze szkoły do domu, jako achievement!!! No i wisi sobie na ścianie w ramce ku pamięci.




https://youtu.be/hRsNby8h3no

piątek, 18 maja 2018

Nowe!!!

Dawno nic tu nie było, bo i od tamtego roku! :O
I właściwie nie wiem co mam Wam napisać, z jedej strony nie da się opisac w jednym poscie wszystkiego co sie u nas dzieje a z drugiej głupio że tu taką cisza powiewa. Zachowań małej, tak tych lepszych  jak i gorszych w autyzmie jest pełen wachlarz. Ale  pasowałoby napisać choc parę zdań.
Zaczne może od tego, że Emilia chodzi już rok do szkoły specjalnej i jestesmy wszyscy z tej szkoły bardzo zadowolenia. Niestety polityka szkoły zabrania na publiczne umieszczanie zdjęć, więc mam je wszystkie w prywatnym albumie.
Poza szkoła ale także i tam mała jest dalej pod opieką terapeuty z tutejszego centrum.
Nadal jest jeszcze duzo do zrobienia, szczególnie jesli chodzi i przełamanie różnych lęków i fobii małej, a my szukamy wciąż strategi na każdą z nich. Obecnie największy problem to strach przed psami (ogólnie przed zwierzętami), przed nowymi miejscami, a ostatnio także przed basenem (póki co nie znamy powodu tego ostatniego lęku). Zarówno w domu jak i w szkole nic złego się nie zdarzyło).
Często te lęki paraliżują normalne funkcjonowanie, jak wyjście czy wyjazd gdziekolwiek.
Są też różnego rodzaju pomniejsze fobie, nad którymi także ciężko zapanować. Ciągle trzeba małej powtarzać co będzie po czym, czasem nawet 10-15 razy w ciągu kilku minut. Następnie za kolejnych kilka minut pyta o to samo...i znowu trzeba to powtarzac w kółko i w kółko.
To sprawia, że i my czujemy sie pod wielką presją, ale tak u nas właśnie wygląda rzeczywistość. Nie licząć prolemów innego rodzaju dotyczących małej i problemów ogólnie płynących z życia codziennego, jakoś zyjemy...
W maju udało nam sie dotrzeć nad morze, bo mała lubi, ale tym razem wyszło tak sobie i nastepnym razem, o ile będzie to możliwe musimy znależć jakieś inne miejsce. Najlepiej bez tylu ludzi i czworonogów, gdyz po tym co Wam wyżej napisałam możecie sie domyśleć jak było.
Poza tym szukanie parkingu przez 40 minut to tez nie nastraja nikogo nijak dobrze. Młoda sie strasznie zagorączkowała, bo ogólnie dostaje okropnej paniki jak trzeba parkowac gdziekolwiek, a szczególnie tak długo. Bylismy no i szczerze mówiąć to nie odpoczęlismy, bo niby jak?
Ale ma kilka fotek, z tych lepszych momentów.
Międzyczasie czeka nas wypad do ambasady po nowy paszport dla małej, juz teraz wiem że to będzie straszny dzień. Ale o tym napiszę przy innej okazji.
Na razie to chyba wszystko i wybaczcie że nie mam głowy do rozpisywania się.










niedziela, 15 października 2017

Dovedale

We wrzesniu ( pardom to było w sierpniu) wybralismy się na wycieczke do reserwatu Dovedale, oto zaległa fotorelacja z tego miejsca. W Dovedale  górzyście, wietrznie, rezerwał dookoła otoczony skałkami, wiec nie moglismy sie powstrzymac aby sie nie wspiąć choćby na część góry. Przy okazji mielismy spotkanie z owieczkami. Wspinaczka wbrew pozorom nie łatwa, ale frajda niesamowita! Myśle że tam wrócimy na wiosnę!


Relacja z wspinaczki pod górę!